Nie tak miał wyglądać wyjazd kędzierzynian do Bydgoszczy, ale trzeba też jasno powiedzieć, że nie takiej gry ZAKSY oczekiwaliśmy. Podczas gdy zwykle kędzierzynianie wygrywali spokojem, cierpliwością i równą grą, dzisiaj określenia te oddają postawę zespołu z Jastrzębia. Nasi siatkarze zaś nie potrafili znaleźć sposobu na grę rywali, którzy wykorzystywali prawie każdą okazję do zdobycia punktu.
Siatkarze Krzysztofa Stelmacha nie mieli prawie żadnych argumentów, którymi mogliby się przeciwstawić rywalom. Poza pierwszym setem, w ogóle nie funkcjonowała zagrywka naszego zespołu, blok nie stanowił żadnej przeszkody dla jastrzębian, a co gorsza, nasi zawodnicy mieli problemy także ze skutecznością własnych ataków, które często były podbijane przez rywali.
Siatkarze Roberto Santillego już od pierwszego gwizdka narzucili bardzo ostre tempo. Już w pierwszej akcji Tuomas Samelvuo nadział się na blok, a gdy po chwili skuteczną kontrą popisał się Yudin, było już 3:1. Kędzierzynianie wyrwali się z tego początkowego letargu dopiero po zakończeniu przerwy technicznej. Wówczas to Michał Ruciak najpierw zapunktował atakiem, a następnie, posyłając 2 asy serwisowe, wyprowadził ZAKSĘ na prowadzenie 8:9. Niedługo jednak kędzierzynianie utrzymali się na prowadzeniu, bowiem po chwili kiwka Ruciaka wylądowała w siatce, a jastrzębianie przejęli inicjatywę (13:12). Kolejne piłki również należały do siatkarzy Jastrzębskiego Węgla, bowiem Michał Ruciak najpierw zaatakował w aut, a następnie nie poradził sobie z blokiem Nowika (16:13). Już za moment straty ZAKSY jeszcze się powiększyły za sprawą bloku Czarnowskiego na Jaroszu (20:16). Kędzierzynianie jednak nie zamierzali składać broni. Skuteczny atak Gladyra przerwał passę jastrzębian, zaś punktowe zagrywki Kuby Jarosza pozwoliły naszej ekipie złapać kontakt z przeciwnikiem (20:19). Niestety, finisz siatkarzy ZAKSY okazał się spóźniony, bowiem już za moment atak Abramova i blok na Gladyrze wystarczyły do odbudowania wcześniejszej przewagi (22:19). Ostatecznie goście zwyciężyli w pierwszej partii 25:21.
Podobnie jak w pierwszej partii tak i w drugiej odsłonie jastrzębianie już na początku wypracowali sobie przewagę i na przerwie technicznej prowadzili 8:6. Naszych siatkarzy do walki pobudził dopiero skuteczny atak Michała Ruciaka i as Michała Masnego (8:8). Kolejne punkty padły, gdy Jarosz dwukrotnie popisał się skutecznymi atakami, dzięki czemu nasi zawodnicy przejęli inicjatywę (10:11). Od tego momentu rozgorzała bardzo wyrównana walka, ale i tym razem na II przerwie technicznej prowadzili jastrzębianie (16:15). Niestety dla ZAKSY, kolejne wydarzenia na parkiecie potoczyły się już bardzo szybko. W antenkę zaatakował Ruciak, a następnie z blokiem rywali nie poradzili sobie kolejno: Ruciak, Jarosz i Gladyr, co wystarczyło, aby zawodnicy Jastrzębskiego Węgla odjechali na 5 oczek (21:16). Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że była to już wystarczająca zaliczka do wygrania seta. Kiedy na zagrywce pojawił się Robert Szczerbaniuk, kędzierzynianie zaczęli odrabiać straty. Błędy ataku popełnili Yudin i Czarnowski, zaś wspaniałą skutecznością popisali się Martin i Witczak, którzy właśnie w końcówce pojawili się na parkiecie (21:21). Doszło zatem do wyrównanej końcówki i gry na przewagi. Kędzierzynianie skutecznie bronili kolejne setbole, aż do momentu, kiedy to błąd przejścia popełnił Igor Yudin i nasi zawodnicy wyszli na prowadzenie (25:26). Niestety, skuteczny atak Adama Nowika znów przedłużył walkę w tej partii. Na domiar złego Patryk Czarnowski zasadził się blokiem na Roberta Szczerbaniuka i jastrzębianie znów przejęli inicjatywę. Wprawdzie jeszcze jedną piłkę setową zdołał obronić Martin, ale za moment kontra Hardego rozwiała wszelkie nadzieje kibiców ZAKSY.
Otwarcie 3. seta było wymarzone dla ekipy Roberto Santillego. Już na początku wyszli oni na prowadzenie za sprawą ataku Yudina i bloku na Jaroszu. Kolejne punkty padły po dwóch atakach Czarnowskiego i bloku na Ruciaku (5:1). Kędzierzynianie zdołali nieco zmniejszyć te straty, gdyż błędy ataku popełnili Yudin i Abramov, a Terence Martin po raz kolejny efektownie zaatakował z 6 strefy. Tak jak w poprzednich partiach na przerwie technicznej jastrzębianie prowadzili 8:6. Kolejne udane akcje siatkarzy Jastrzębskiego Węgla rozwiały jednak nadzieje sympatyków ZAKSY na przedłużenie tego meczu. Skuteczne ataki Yudina, Czarnowskiego i Hardego w połączeniu z błędami przyjęcia Ruciaka i asem Hardego sprawiły, że straty ZAKSY urosły do 6 oczek (15:9). W kolejnych akcjach kędzierzynianie nie znaleźli sposobu na niezwykle skuteczną grę jastrzębian i ostatecznie ulegli 25:18 po błędzie zagrywki Dominika Witczaka.
Aby wyjaśnić porażkę ZAKSY w stosunku 3:0 trzeba podać 2 przyczyny. Pierwszą jest słaba postawa kędzierzynian, którzy nie pokazali prawie nic z tego. do czego nas przyzwyczaili. Taki osąd jest jednak niesprawiedliwy dla rywali, którzy wykazali się większą dojrzałością i cierpliwością siatkarską i to okazało się kluczem do zwycięstwa. Niezwykle skuteczna gra zwłaszcza Abramova i rozegranie Łomacza sprawiły, że kędzierzynianie po prostu nie mogli narzucić swojego sposobu gry. By być uczciwym warto jeszcze zwrócić uwagę na dwóch zawodników w szeregach ZAKSY. Pierwszym z nich jest Jakub Jarosz, który w pierwszym secie dotrzymywał kroku rywalom i grał niezwykle skutecznie, choć później osłabł pozbawiony wsparcia kolegów. Drugim natomiast jest Terence Martin, który od momentu, gdy pojawił się na parkiecie, stanowił o sile ataku naszego zespołu i grał nie tylko efektownie, ale i bardzo efektywnie.
Szkoda, że na kolejną szansę gry w finale Pucharu Polski ZAKSA będzie musiała poczekać kolejny rok. Teraz przed nami inne cele i miejmy nadzieję, że szybko zapomnimy o Bydgoszczy.
Jastzębski Węgiel - Zaksa Kędzierzyn Koźle 3:0
25:21, 29:27, 25:18
Informacje siatkarskie serwuje MOSTO.pl






