Różnice kulturowe, bo o nich w zasadzie będzie mowa niosą ze sobą szereg problematyk. Jedną z nich będzie właśnie akceptacja dla rytuałów i obrzędów charakterystycznych dla różnych kultur. Wiemy gdzieś wewnętrznie, że nie powinniśmy osądzać w tej kwestii i nie ganić zachowań wywodzących się z tradycji odmiennej niż nasza.
Dlaczego? A dlatego, że osądzając przynależne do odmiennej grupy kulturowej czyny nie znamy zupełnie wewnętrznego punktu widzenia, oraz przesłanek z powodu których dane działania wynikają. Nie znamy historii obrzędów, ich znaczenia w społeczeństwie, wartości. Znamy – widzimy jedynie to co szokujące dla nas.
Nie jest łatwo patrzyć zupełnie obojętnie na kaź którą urządza się bydłu w Hiszpanii. Zwyczaj ten prawdopodobnie został sprowadzony na Półwysep Iberyjski przez Arabów. Inne wersje mówią że „pomysłodawcami” byli Kartagińczycy lub Rzymianie. Proceder walki z bykiem pełen chwały do dziś, niegdyś był zajęciem arystokracji. Cała walka składa się z kilku etapów a wszystkie są uświęcone wręcz tradycją.
Nie jest to zabijanie zwierząt usprawiedliwione wyższymi potrzebami, takimi jak na przykład te wynikające z naturalnego łańcucha pokarmowego. Z naszego punktu widzenia możemy śmiało powiedzieć, że jest to niewyjaśnione znęcanie się nad zwierzętami. Zwolennicy Korridy (hiszp.. Corrida de toros) będą bronili tego kunsztownego przedstawienia. Uważają je bowiem za pokaz, który dostarcza wartości wyższych dla wielu zmysłów. Muzyka, choreografia, tężyzna fizyczna…. Jak połączenie teatru i widowiska sportowego z dozą opery.
Także kultura żydowska niesie ze sobą wiele kontrowersji. Dla przeciętnego zjadacza chleba niepojęta będzie zawsze metoda ustalania co koszerne a co nie. Budzić może zdziwienie fakt traktowania przez męża swej żony jako nieczystej podczas jej comiesięcznej fazy w cyklu miesiączkowym. Oraz w końcu rytuał, któremu poddaje się noworodki płci męskiej. Obrzezanie mężczyzn z przyczyn religijnych ma na celu oczyszczenie duchowe. Głównie poprzez osłabienie popędu płciowego, który w wielu kulturach uważany jest za nieczysty. Dziś zabieg ten uważany jest za pozbawiony okrucieństwa, mający na celu poprawę aspektów higienicznych. Tak można powiedzieć kiedy mamy do czynienia z obrzezaniem w którym usuwany zostaje cały lub część napletka, czasem także frenulum.
Jednakże do dziś obecna jest odmiana obrzezania (u Arabów) z okaleczeniem żołędzi, co wydaje się już mniej usprawiedliwione, a czasami traktowane jako czyn uwłaczający godności człowieka.
Przyjacielem człowieka jest pies. Udomowione, wierne przywiązane zwierze, na którym jego Pan może polegać. Wiemy jednak, że ten czworonóg nie wszędzie jest jedynie przyjacielem, gdyż bywa także przysmakiem. Z tym także nie godzimy się i uważamy za coś okrutnego. O tyle bardziej okrutnego, że według Chińczyków cierpienie podczas rzezi podnosi walory smakowe mięsa. Nie tylko chińskim zwyczajem jest tego typu znęcanie się nad psami. Również i w Polsce do dziś panuje zabobon, że psi smalec jest najlepszym lekarstwem na wszelkie schorzenia.
Takich tradycji, obrzędów jest na świecie wiele. Wszystkie sieją zgorszenie, przy niektórych chciałoby się wykrzyczeć, że podobne zachowanie nie godzi się z cywilizacją XXI w. Nie godzi się z naszego punktu widzenia. Z punktu widzenia naszych tradycji, wychowania a więc naszej kultury. Musimy jednak chcąc uważać się za ludzi tolerancyjnych przyjąć do wiadomości, że nie wykorzenimy innych zwyczajów tylko dlatego, że uważamy je za niesłuszne.
Na koniec rzecz, która pomimo tego, że usprawiedliwiona kulturowo także i we mnie budzi obruszenie.
Wszystko dzieje się na czarnym kontynencie. W krajach takich jak Somalia, Sudan ,Nigeria. Obrzęd który uważany jest za inicjację dorosłego życia. Według ONZ 130mln kobiet żyje poddanych temu obrzędowi. 2mln rocznie, czyli 6 tysięcy kobiet dziennie pada ofiarą obrzezania.
Istnieje wiele odmian tego aktu. Da się je poukładać w pewnego rodzaju hierarchii okrucieństwa. Od tych najbardziej „delikatnych” do najbardziej radykalnych.
Somalia przoduje w tej kwestii. To właśnie tam panuje przekonanie, że pomiędzy nogami kobiety znajduję się nieczysta siła, z którą kobieta rodzi się w związku z tym trzeba ją usunąć. Łechtaczka, mniejsze wargi sromowe oraz znaczna część warg większych. Zabieg obrzezania polega na amputacji wymienionych organów a rana po nich zostaje zaszyta. Igłą chirurgiczną są kolce akacji, skalpelem kawałek ostrego kamienia, szkła a w najlepszym przypadku żyletka. Pozostaje niewielki otwór umożliwiający uchodzenie płynów. Dziewczynki nie znają szczegółów, wiedzą jedynie że nadejdzie moment kiedy w ich życiu zdarzy się coś wyjątkowego, kiedy staną się dorosłe. Początkowo poddawano zabiegowi kobiety, które osiągały dojrzałość płciową, dziś co raz częściej przeprowadza się go u dziewczynek w młodszym wieku ok. 5 lat.
Afrykanki, które nie zostały poddane inicjacji uważane są za dzieci, a ich dzieci za „dzieci dzieci”. Matki godzą się i poddają swoje córki temu zabiegowi ze strachu, że w przeciwnym wypadku nie zechce ich żaden mężczyzna. W mitycznym przekonaniu łechtaczka w ciele kobiety jest elementem męskim, podobnie jak u mężczyzny napletek jest elementem żeńskim.
W pewnym momencie widać, że tradycje kulturowe tradycjami, ale żadna z nich nie powinna godzić w prawa człowieka. Z tym, że to wyłącznie nasze „obce” zdanie.
W moim przekonaniu nic nie „przebije” ostatniego obrzędu, jednak każda kultura ma w sobie coś okrutnego. To miejsce na zastanowienie się czy my także nie fundujemy swoimi tradycjami zgorszenia innym. Być może nasze kabanosy z koniny można porównać z psim mięsem?
Pozostają nam dwie drogi zatem. Albo zaciekła walka, przypominająca walkę z wiatrakami. Albo akceptacja i powiedzenie sobie, że w tradycje kulturowe nie wolno się nam mieszać…
Być może są osoby, które uznają to za wygodny oportunizm.
K.G.




