Zdjęcia, upodobania, ukończone szkoły…. Różnego typu informacje osobiste publikujemy co raz częściej w sieci. Wiele z nich z pozoru nie powinna nikogo zainteresować. Do kogo więc adresujemy i w jakim celu podajemy na tacy szczegóły z naszego życia? Okazuje się, że portale społecznościowe cieszą się olbrzymią popularnością a przeglądanie ich staje się istotnym punktem w harmonogramie spędzania wolnego czasu. Być może motorem tego mechanizmu jest chęć „zjednania” się z ludźmi o zbliżonych profilach osobowych, wymiana zdań, poglądów ogólnie rzecz ujmując czysto towarzyskie przesłanki. Ale czy na pewno istota popularności tego sposobu na umilenie sobie życia jest tak oczywista i klarowna?
Temat nie jest obcy badaczom w dziedzinie, jaka dziś bardzo prężnie rozwija się w psychologii społecznej – psychologii internetu.
Nasza chęć do obnażania się z prywatności wypływa nieco z chęci „podzielenia” się naszym sukcesem. Sukcesem w ogólnym tego słowa znaczeniu, gdyż dla jednych będzie to piękny wizerunek, duma z potomstwa dla innych pobyt w luksusowym hotelu w ciepłych krajach, prestiżowa praca…. Powodów do chwalenia zawsze znajdzie się wiele. Niekoniecznie wszystkie godne są chwały, ale skoro zamieszczane widocznie za takie je uważamy.
Drugą ze stron tego zjawiska, jest potrzeba zaspokojenia ciekawości. Ciekawości, która zagląda po kryjomu do życia naszych znajomych. Przecież głupio byłoby się zapytać wprost o sukcesy tych osób. Mogłoby to zdemaskować nasze zainteresowanie oraz zazdrość, lecz taką w zdrowym znaczeniu. Raczej wolimy przybierać postawę, jaka mówi „nie obchodzą mnie sukcesy innych” niż taką, która szczerze powie „zazdroszczę Ci Twojego sukcesu” .
Te dwa przeciwstawne bieguny jak to w naturze bywa, bardzo chętnie łączą się ze sobą przez przyciąganie.
Jedno uzupełnia drugie, bądź inaczej jedno istnieje dzięki drugiemu. W ten sposób zamyka się pewne koło, które na zasadzie popytu i podaży obraca się napędzając tę machinę.
Oczywiście krzywdzącym byłoby sprowadzanie całej idei do „jednego wora”. Trzeba także uczciwie podkreślić pozytywne aspekty istnienia takich portali społecznościowych.
Miło jest przecież odnowić stare znajomości, nie wspominając o znalezieniu swej drugiej połowy, co także za pośrednictwem sieci może mieć miejsce.
Można przy tej okazji dodać również, że wszędzie kluczem jest ten „złoty środek” Ta zasada sprawdza się bardzo dobrze także i tu.
Nie można wmawiać każdemu użytkownikowi powodów, dla których lubi on spędzać swój wolny czas w taki sposób. Tym bardziej, że portale oferują nam co raz większą ilość mediów, informacji, pokładów muzyki, video . Wszystko to przyciąga i zabawia internautów.
Musimy jednak pamiętać, że to co zostawiamy w sieci jest dostępne dla wielu. Nasz wygląd, poglądy, znajomości… Co raz częstszym jest zjawisko „prześwietlania” np. kandydatów do pracy. Pracodawca zanim zatrudni konkretną osobę ma możliwość wglądu w jej życie osobiste. To oczywiście jeszcze najmniejsze z zagrożeń czyhających z tego powodu. Trzeba pamiętać, że skoro sieć daje pozór anonimowości to skłania tym samym ku różnym niecnym zamiarom. Których z pewnością wolelibyśmy unikać.
K.G.