Już w ten czwartek zbiera się sejmowa komisja zdrowia by podyskutować o projekcie ustawy mówiącej o całkowitym zakazie palenia w miejscach publicznych.
Oznacza to, że w barach, kawiarniach czy dyskotekach, nie będzie nawet wyznaczonych miejsc na palarnie. Palacze będą mogli zapalić wyłącznie poza lokalem. Zakaz palenia obowiązywać miałby, jak dotychczas, w autobusach, pociągach i na przystankach autobusowych oraz na dworcach.
Za takim rozwiązaniem opowiadają się posłowie klubów parlamentarnych Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zdania są natomiast podzielone w obozach Platformy Obywatelskiej oraz Lewicy. Nowe prawo zdaniem polityków ma szansę zostać uchwalone i zacząć obowiązywać jeszcze w 2010 roku.
Obecne przepisy dotyczące spożywania wyrobów tytoniowych zezwalają na zapalenie sobie przysłowiowego papieroska w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach.
Propozycje ustawy idą dalej. Posłowie zaproponować chcą rozporządzenie, by w każdym sklepie zawisły tabliczki informujące konsumenta o możliwości zakupienia wyrobów jedynie osobom pełnoletnim. Podobne tabliczki są z informacją dotyczącą alkoholu. Kolejna forma to umieszczanie na paczkach papierosów zdjęć organów wewnętrznych, ich zmian podczas spożywania nikotyny.
Za złamanie zakazy ustawodawcy proponują karę w wysokości nawet do 20 tys zł.
Podobne uregulowania obowiązują już na Litwie, w Irlandii, Islandii, Norwegii i Wielkiej Brytanii.
Jak pokazują badania, większość Polaków, bo aż 54 proc., opowiada się za wprowadzeniem całkowitego zakazu palenia tytoniu w miejscach publicznych.
Przeciwnicy projektu mówią o zmniejszeniu ich praw obywatelskich i ograniczeniu z możliwości korzystania z miejsc publicznych. Zwolennicy twierdzą, że chcą miejsc publicznych bez dymu. Kto ma rację jak się sprawa potoczy na krótko przed wyborami? Przekonamy się niebawem. To w końcu projekty, które muszą zostać jeszcze zaakceptowane przez większość posłów.
fot. internet




